Informacje o twórcach Paraluzji i Miejscu Wielu Sztuk

obraz paraluzjaParaluzja – on i ona, Aga Radziejewska i Bartek Drak. Spotkali się po to by grać muzykę jazzową. Dało im to solidny warsztat muzyczny, który postanawiają wykorzystać w swojej twórczości. W ich życiu pojawia się motyw drogi i muzycznych poszukiwań. Niezliczona ilość festiwali i koncertów oraz życzliwość osób, które spotykają na swojej drodze, dodają kolorytu ich życiu. Mówi się o nich, że są zjawiskiem. Magnetyzm artystyczny przenika się z ich życiem. Poszukiwania muzyczne i eksperymenty świadczą o nich samych. Wyznacznikiem ich działań nie są drogowskazy i utarte szlaki, lecz chęć poznawania otwartych przestrzeni pełnych zaskoczeń, artystycznych doznań i nieskończonych inspiracji. Lubią obcować z ludźmi. Ich miejsce przepełnione jest rozmowami, piosenką, uśmiechem.

Ona – Aga Radziejewska potrafi być osobą hałaśliwą. Może to pozostałość z czasów młodości i jej fascynacji do punkrocka. Aż dziw bierze, że są chwile kiedy Aga zamienia się w cisze. To właśnie wtedy kiedyś wykonuje biżuterie. Kiedyś jej prace były ze srebra. Miały jednocześnie faktury odważne i delikatne. Udawało jej się łączyć te sprzeczności za pomocą pilników, młotków i gazowych palników. Po skończonej pracy Aga przemieniała się w księżniczkę i w wieczorowej sukni wbiegała na scenę, by tym razem dzięki różnorodności faktur w jej głosie, łączyć się z kosmosem i słuchaczami. Tak jest po dzień dzisiejszy. Chociaż za swoje wokalne akrobacje była nagradzana wielokrotnie to nie przepada o tym myśleć ani mówić. Po koncercie zamiast do garderoby woli schodzić ze sceny wprost do przyjaciół i nowo poznawanych osób. Staje się słuchaczem. W chwilach refleksji wspomni o Złotoryjskim Chórze „Bacalarus”, w którym śpiewała w czasach studenckich, albo o tym jaką frajdę sprawiało jaj układanie piosenek kiedy była jeszcze mała. Po długich rozmowach Agnieszka znów zamienia się w ciszę. Co prawda nie ze srebra ,ale ze sznurków wykonuje urokliwe kolczyki i makramy. Pełna pokory i cierpliwości jest logiczną częścią Paraluzji. Nadaje niepohamowanym wizjom Bartka cech wykonalności i logiki. Kiedy trzeba udaje się jej nawet umieścić wszystko w rubryce i tabelce, określić ciąg przyszłych zdarzeń czy wreszcie zapamiętać drogę powrotną z podniebnej podroży przebywanej statkiem zwanym Paraluzją.

On- Ponoć Bartek cały czas odpoczywa- grając na gitarze od malowania, a malując od grania. Śpiąc śni artystyczne twory, zrywa się często w nocy, żeby zrobić jakiś szkic albo napisać piosenkę. Ma bardzo mało czasu i ciągle musi odpoczywać szybko. Nawet zawiązanie sznurówek jest przy tym mało istotne, a co dopiero używanie grzebienia. Kiedy grał w Temple Music Centre w Dublinie ze swoim zespołem musiał się jednak uczesać, ale jemu samemu wydaje się tak dawno, że nie warto o tym wspominać. W Filharmonii Narodowej we Lwowie miał nawet wyprasowaną koszulę, ale z tego występu pamięta o tym, jak sparaliżowany szukał w kieszeniach spodni kostek do gitary. Całe szczęście, że była przy nim Agnieszka, która zapasowe kostki trzyma w swoim portfeliku. Aż dziw bierze , że w jego myślach rozczochranych znajduje się uwielbienie do logiki , matematyki i ploterów cnc. Może to dla odpoczynku od malarstwa i muzyki? Kto wie. Opowiadanie o pewnych obszarach swoich pasji Bartek znosi ciężko. Fotografia była w jego życiu krótkim epizodem- zakończyła się nie tak dawno, kiedy okazało się że każdy jest fotografem. O modelarstwie architektonicznym wspomina z uśmiechem za sprawą jego pierwszej wystawy malarskiej, dzięki której mógł z modelarstwem rozstać się raz na zawsze. Od tamtego momentu, bez jakichkolwiek konwulsji i artystycznych wzlotów, Bartek ma wizje, które przyciągają - na otwarciu drugiej wystawy Bartka w Muzeum przyrodniczym w cieplicach sala była wypełniona po brzegi, krzesła znoszono z całego budynku. Szkice do obrazów Bartek wiesza w domu na klamerkach zamiast firanki, gdzie czekają na realizację. Malując obrazy nigdy ich nie powtarza. Obserwując artystę można pomyśleć, że z uporem Syzyfa, chce namalować wszystko co mu wyobraźnia do głowy przyniesie. Nikt Bartkowi nie mówi, że to się jednak nie uda. Tym bardziej, że Bartek nie tylko maluje i gra na gitarze i looperze, ale pisze również teksty, tworzy muzykę i klipy Paraluzji. Pomimo nierozwikłanych pomysłów Bartka, da się zauważyć, że ma on uwielbienie do formy i na swój sposób twardo stąpa po ziemi. W swoim życiu uwielbia czynniki artystyczno-logiczne uzupełniać tymi towarzyskimi. Przy długich nocnych rozmowach już nawet nikt się nie dziwi kiedy Bartek zachichocze lub zamyśli, ot tak bez powodu, i nawet nikt nie wie, i nie pyta. Każdy wie, że Bartek niebawem to zagra lub wymaluje.